piątek, 25 maja 2012

shoo shoo baby ;)

Ostatnie dni mijają niesamowicie intensywnie! Czas miał mijać na przygotowaniach do matury z polskiego, kiedy niespodziewanie okazało się, że mam pracę na pikniku pracowniczym z okazji 10-lecia firmy Lidl! We wtorek i środę, kiedy w czwartek czekała mnie matura ;) Oczywiście, niezrażona, razem z koleżanką wzięłam udział w przedsięwzięciu.



Mimo, że podczas imprezy przeklinałam na czym świat stoi, i to nie raz, teraz, po odsapnięciu wspominam naprawdę fajnie! Poznałam świetne dziewczyny, w yum naszą przełożoną, miałam okazję występować w ślicznych sukienkach (jak widać na załączonych zdjęciach). Przyznam, że ogarnięcie 900 ludzi każdego dnia naprawdę było męczące. Czuję to w stopach, czuję w łydkach. Wszechobecny pył tak strasznie wgryzał się w ciałoi włosy, że ciągle walcze z przywróceniem ich do porządku. Ale nie żałuję - i na pewno wzięłabym udział jeszcze raz!

W czwartek, czyli wczoraj czekała na mnie ta straszna matura z polskiego, do której w związku z pracą ponad 10 godzin dziennie nie udało mi się przygotować - co więcej, spóźniłam się na tą maturę naprawdę sporo! Bogu dzięki, znalazłam zorozumienie u szanownego jury i zakończyłam swoją edukację już tak ostatecznie z wynikiem 100 % ;).

Oprócz tego, muszę pochwalić się, że zapisałam się na kurs wizażu razem z przyjaciółką. Zajęcia będzie prowadzić Matleena, którą znam i podziwiam od strasznie dawna. Mam nadzieję, że czegoś się nauczę. Korzystałam z tego grupera. Chętnych jak najbardziej zapraszam na wspólne malowanie ;)

Zapisałam się też na pakiet mikrodermabrazji w Chorzowie. Byłam już na jednym takim zabiegu, ale jak wiadomo, jeden to za mało. po tej serii postram się zdać relację na temat efektów.


Pochwalę się też kilkoma "łupami"



to mój najdziwniejszy zakup, którego bym się po sobie totalnie nie spodziwała. Tak jednak wyszło, że kupiłam spodnię w niebiesko pomarańczową kratkę :D są z wysokim stanem, ślicznie dopasowane, z dziwnej firmy, przyznam, że miały jednego dużego plusa - kosztowały niecałe 6 zł ;) 
Co z nich zrobić - rybaczki, czy szorty ;>?


upolowana na allegro, bluzeczka z nieczynnego już sklepu Toxic Candy. Sliczna, w lekko fioletowym kolorze - kosztowała 20 zł + wysyłka


no tak, i moje pierwsze nylony - od Greta Vintage Store - dziś będą miały swoją premierę, wybieram się bowiem do teatru na wspaniały spektakl ;)


Dzięki uprzejmości portalu zdrowie i uroda dostałam do przetestowania farbę do włosów - Joannę milti cream color oraz szampon z odżywką do włosów farboanych o pięknym zapachu. Z pewnością niedługo dam znać co sądzę o produktach ;)

Dzisiaj, jak już wsponiałam wybieram się do teatru na musical Sweeney Todd. Ogólnie, nie tak źle z tymi wakacjami!


Pozwolę sobie jeszcze zaprosić Was do zabawy - po przeczytaniu regulaminu, naprawde myślę, że dostaje się 100 zł za darmo, tylko po założeniu konta - ale możecie to sami przeanalizować. Link tutaj - https://ty.i.sync.pl/inv/07EAfsxEaR , polega to tylko na odpowiedzi na kilka pytań, następnie trzeba założyć konto - to daje pierwsze 50 zł, drugie dostaje się za wykonanie kilku opercacji na tym koncie. Moim zdaniem oferta jest dość ciekawa.

Druga rzecz - sprzedaję kilka ubrań, które widniały w zakładce sprzedaż - w tańszej cenie na allegro. Zapraszam do przejrzenia aukcji ;)

piątek, 18 maja 2012

Kremy BB - Missha Perfect Cover


O kremach BB słyszeli pewnie już wszyscy, skoro nawet ja słyszałam. Pozwolę sobie jednak napisać odrobinę o nich, dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą co to.

Trochę historii                                                                                                                             


Blemish Balms, czyli właśnie kremy BB zostały opracowane przez lekarzy i pierwotnie wprowadzone na rynek azjatycki jako kremy dla osób z ciężkimi schorzeniami skóry, po operacjach. Celem było umożliwienie pacjentom jednoczesnego dbania, by ich skóra dobrze się zagoiła i jednoczene umożliwienie codziennej aktywności. Dopiero później koncerny kosmetyczne przemyciły patent ;>


Dlaczego kremy BB?                                                                                                                          

Kremy BB mają szereg właściwości, dzięki czemu spełniają jednocześnie trzy role - podkładu, kremu i bazy pod podkład. Każdy może wybrać kosmetyk odpowiedni dla siebie - są wersje dla cery z trądzikiem, suchej, przetłuszczającej się. Praktycznie wszystkie zawierają filtry SPF chroniące przed fotostarzeniem, często mają właściwości wybielające i przeciw starzeniu (czyżby także w tym tkwił sekret wiecznie młodych azjatek ;>?). W teorii podkłady te powinny wniknąć w skórę i dostosować się do jej koloru, w praktyce jednak występują często w kilku wersjach kolorystycznych (jasnej i ciemnej).
Jeżeli chodzi o krycie, to moim zdaniem nie ma go praktycznie wcale ^^, aczkolwiek moja opinia może być mocno obciążona faktem, że od kilku lat używam dermacolu jako podkładu.

Więcej o kremach BB:                                                                                                                
http://azjatyckicukier.blogspot.com/ proponuję zajrzeć tutaj, mnóstwo przydatnych informacji na temat azjatyckiego rynku kosmetycznego, przedstawionych w interesujący sposób przez śliczną dziewczynę :)

Moje wrażenia:                                                                                                                            

tył opakowania

Ja zakupiłam małe opakowanie (20ml) Misha mm perfect cover w cenie 42 zł na allegro. Dawno nie używałam innego podkładu niż Dermacol, dlatego zależało mi na tym, bym nie przeżyła szoku po diametralnym odstawieniu mocno kryjącego podkładu. Przeżyłam ^^. Aczkolwiek potrzebowałam podkładu z wysokim filtrem na cieplejsze dni - który nie spływałby jak tamten. 

konsystencja:

jeżeli chodzi o konsystencje - jest bardzo przyjemna, niestety brak mi wydajności. Ilość pokazana na zdjęciu wystarcza na nałożenie na niewielką część twarzy. Krem bardzo szybko się wchłania.

jak wygląda twarz po użyciu:


i z całym makijażem:





bonus:




Mój krem ma bardzo wysoki filtr przeciwsłoneczny (spf 42), chroni twarz zarówno przed promieniami UVB jak i UVA. Ma działanie nawilżające i chroni skórę przed starzeniem jednocześnie ma działanie rozjaśniające i wybielające. Jest dostępny w trzech odcieniach, ja posiadam #13, idealny nawet dla tak bladych lic jak moje ;). Jestem z niego bardzo zadowolona i zamierzam zakupić pełną wersję!



środa, 9 maja 2012

sailor pin up - z Karoliną Rakowicz

Haha, nareszcie dostałam zdjęcia których już się prawie nie spodziewałam! zdjęcia z sesji, która była zapowiadana na blogu wiele razy, zrobione przez Karolinę Rakowicz.

Sukienka z Criminal Damage + pończochy do pasa = <3

Zdaję sobie sprawę z pewnych niedociągnięć, jeżeli chodzi o mimikę w tych zdjęciach - nie są one typowo pin upowe, albowiek brak w nich tego uśmiechu! i mocno czerwonej szminki. Myślę, że wyszło nam jednak cos ciekawego, nawet z lekko zamyślonym wyrazem twarzy.















model: Panna Araven

Karolina Rakowicz, oprócz tego, że jest wspaniałą dziewczyną robi coraz lepsze zdjęcia. Od czasu, kiedy mogliśmy oglądać jej zdjęcia na wystawie robi kolejne zdjęcia, i ciągle są lepsze. Przy tym, że chętnie pozuje jej jako dobra koleżanka, naprawde lubię szczególnie portrety - za pewną eteryczność, delikatność... No i nogi w jej obiektywnie wyglądają niesamowicie! (nie mówiąc już o tym, że laska czuje rockabilly i pin up!)

Polecam serdecznie zajrzeć na stronę internetową:
www.nefeurara.deviantart.com

aktualnie Karolina szuka zakochanych par do słodkich zdjęć. Polecam!

zdjęcia z Nef możecie oglądać tutaj!



wtorek, 8 maja 2012

cat scratch

próbuję się uczyć do matury, więc tylko kilka zdjęć... z ręki, rzecz jasna!

próba nowego kremu/podkładu - mój pierwszy krem BB, niedługo więcej


zbliżenie na prezent od W.
najpiękniejsze, prawda?


w końcu wyjdzie ładny.

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

mój sposób na naturalne letnie fale

Z natury mam włosy lekko kręcone, falowane, jak zwał tak zwał, miękkie, podatne na stylizację. By podkreślić skręt włosów, oraz unieść je do góry mam jeden sprawdzony sposób, którym chętnie się podzielę ;).

Wygląda on nieco śmiesznie, albowiem jak uszy myszki miki.


Dzielę włosy na dwie części, nie równie, ale mniej więcej tak jak idzie przedziałek (jak widać, bardzo mniej więcej) następnie każdą część osobno roluje i na koniec przewiązuje gumeczkami. Normalnie nie używam gumek recepturek tylko wielkie puchate gumki, które nie niszczą struktury włosa, ale na zdjęciach nie wyglądały one dobrze, dlatego te. Związuje tak włosy niedługo po wyjąsściu spod prysznica, często zostawiam je tak na noc.
Tak zawiązane włosy, kiedy już nie ociekają wodą, tylko są bliskie wyschniętych, spryskuje minimalną ilością lakieru lub wmasowuje w nie minimalną ilość pianki. W planach mam zrobienie żelu lnianego :)

efekt?
zobaczcie same ;)


przed przeczesaniem włosów - ciągle widoczny jest moment gdzie włosy były przedzielone (oprócz tego odchyliłam lekko głowę do tyłu), włosy mogą się tak rodzielać w ciągu dnia
(niezbyt estetyyczne), więc polecam chwilę ponosić zwykły ciasny koński ogon.




Taki efekt jest na moich włosach, tutaj jeszcze nie do końca wyschniętych. Włosy są uniesione do góry i ładnie skręcone (zwijają się czesto w spręzynki!)